Pierwszy remis sezonu w Pasymiu

Pierwszy remis sezonu w Pasymiu

Zawodnicy Mazura spodziewali się ciężkiego meczu w Pasymiu i tak też było. Ostatecznie obie ekipy podzieliły się punktami. Z remisu bardziej zadowoleni na pewno są nasi piłkarze.
Daleki wyjazd do Pasymia oznaczał dość wczesną godzinę wyjazdu z Wydmin. W południe na zbiórce pod budynkiem szkoły zameldowało się 15 zawodników. W sobotę trener Lenar nie mógł skorzystać przede wszystkim z usług najlepszego do tej pory asystenta - Łukasza Konopki, Mateusza Dudy, Macieja Cywińskiego oraz Rafała Koleśnika.
Po dotarciu na miejsce zastał nas widok dużego, szerokiego placu do gry. Na odkrytym obiekcie kłopoty niespodziewanie również sprawiał niestabilny, wiejący z różnych kierunków i różną siłą wiatr.
Kilka minut po godzinie 16 rozbrzmiał pierwszy gwizdek arbitra spotkania.
Już w 3 minucie przed szansą na otwarcie wyniku stanęli gospodarze. W momencie "zaspania" naszej defensywy jeden  z zawodników Błękitnych znalazł się sam na sam ze Stankiewiczem, jednak na nasze szczęście piłka minęła bramkę wydminian. W 5 minucie pierwsza odpowiedź gości, Grzana wygrał pojedynek główkowy z rywalem na czterdziestym piątym metrze, Dawidziuk znakomicie się zastawił i mając piłkę na lewej nodze oddał strzał z dwudziestu dwóch metrów przy bliższym słupku, a piłka ku radości wydminian zatrzepotała w siatce! 0:1! W 34 minucie na strzał z woleja z ponad dwudziestu metrów zdecydował się Olszewski, piłka przeleciała nieznacznie ponad bramką. 37 minuta. Akcja w środku pola gospodarzy, którzy od kilkunastu minut przejęli inicjatywę, zagranie na naszą lewą flankę do wychodzącego jeden na jeden z bramkarzem  rywala zakończyło się golem wyrównującym. 1:1. Tuż przed przerwą, w 44 minucie, miejscowi mieli kapitalną okazję na zaliczenie "trafienia do szatni". Po zagraniu wzdłuż bramki zawodnik Błękitnych dość spektakularnie nie trafił do bramki z odległości pięciu metrów! Ogromne szczęście Żółto - Czerwonych. Do przerwy remis.
Druga część gry rozpoczęła się tak jak kończyła się pierwsza połowa, to gospodarze mieli pomysł na grę, utrzymywali się przy piłce i starali się zagrażać "świątyni" Stankiewicza. Jednak z tej optycznej przewagi również niewiele wynikało. Aż do 78 minuty. Wtedy to swoje umiejętności bramkarskie zademonstrował Stankiewicz, wygrywając pojedynek sam na sam z napastnikiem. Ponownie "Jaca" uratował swoich kolegów i cały zespół w 83 minucie, również będąc lepszym od przeciwnika, który idealnie urwał się naszym defensorom i biegł sam od niemal połowy boiska! Brak sytuacji bramkowych i słabo wyglądająca, szczególnie w drugiej połowie, nasza gra ofensywna sprawiły, że Mazur po 60 minucie skupił się na obronie korzystnego wyniku. Plany te mogły nieco pokrzyżować dwie żółte kartki dla Mateusza Grzana w 86 minucie, jednak wydminianie nie pozwolili już rywalom na zdobycie zwycięskiej bramki.
Cały mecz nie był porywającym spektaklem, było dużo boiskowej walki, sporo złości na decyzje sędziów ze strony obu zespołów. Jednak ten punkt można uznać za dobry rezultat Mazura, szczególnie, że został przywieziony z odległego, ale i trudnego terenu jakim jest Pasym.

Błękitni Pasym - Mazur Wydminy 1:1 (1:1)

Bramka:
Robert Dawidziuk

Składy, zmiany, kartki: TUTAJ
Sędziowali: M. Czyżewski - M. Piekarska, B. Juśkiewicz

Komentarze

Dodaj komentarz
do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości